Jaka data ?

Brzmi to może paradoksalnie, ale historyk nieraz powinien się wystrzegać stawiania dokładnej daty. Szczególnie oględny musi być pod tym względem badacz dziejów gospodarczych i społecz­nych. Dla niego daty roczne, zwłaszcza w okresie średniowiecz­nym, stanowią najczęściej jedynie orientacyjne wsporniki, na których buduje mniej albo bardziej przybliżoną chronologię ob­serwowanych zjawisk. Prawie nigdy data taka nie wyznacza w sposób absolutny początku lub końca jakiegoś zasadniczego procesu, takiego przede wszystkim, który miał charakter maso­wy i powszechny, ogarniając znaczną część społeczeństwa. Dla­tego i my nie doprowadzamy naszych rozważań o początkach pie­niądza polskiego do jakiegoś określonego ściśle roku, nie zamyka­my ich stwierdzeniem, że w tym, lub innym momencie skończył się początkowy okres powstawania pieniądza, a rozpoczął się na­stępny etap jego już dojrzałego istnienia. Momentu takiego nie sposób przecież precyzyjnie oznaczyć, po­dobnie jak nie sposób wskazać roku, w którym po raz pierwszy pojawił się pieniądz polski.

Uważnemu czytelnikowi niniejszej książki nie trzeba bowiem wyjaśniać, że powstanie naszego pie­niądza to nie to samo, co akt wybicia pierwszej monety za księcia Mieszka I ok. 980 r. Wydarzenie owo było oczywiście jednym ze słupów milowych w dziejach pieniądza polskiego, ale — jak wi­dzieliśmy — nie spowodowało ono jednoczesnej zmiany w ogól­nym rozwoju gospodarczym i mogło nawet pozostać wówczas nie zauważone przez wielu mieszkańców naszego kraju. Podobnie i inne etapy dziejów produkcji menniczej mają wprawdzie często znaczenie ważne dla studiów numizmatycznych, mniej jednak istotne dla historii pieniądza. Nie wchodźmy wiec w rozważania nad takim lub innym, ale zawsze tylko umownym podziałem na zamknięte epoki, okresy i podokresy, lecz postarajmy się zdać sobie sprawę z bardziej ogólnych cech charakteryzujących proces formowania się pieniądza, niezależnie od jego konkretnych, ale stale zmiennych postaci, nazw i systemów.

Ekonomiści wyróżniają pięć zasadniczych funkcji pieniądza ja­ko czynnika życia gosppdarczego. Wspominaliśmy już o nich wie­lokrotnie, ale zestawmy je raz jeszcze obok siebie. Są to więc funkcje miernika wartości, środka obiegowego, środka płatni­czego, środka przechowywania wartości i wreszcie tzw. funkcja pieniądza światowego. Ta ostatnia stanowi niejako sumę czterech funkcji poprzednich, ale występujących w ramach stosunków międzynarodowych, na wielkich obszarach świata. We wczesnym średniowieczu pełnił ją w pewnym stopniu pieniądz arabski i bi­zantyjski, podobnie jak dziś spełnia ją dolar, funt szterling i ru­bel. Jest to już jednak wynik szczególnego rozwoju, właściwy tylko niektórym rodzajom pieniądza i nie będący koniecznym warunkiem samego istnienia całkowicie wykształconych środ­ków pieniężnych. Natomiast cztery pozostałe funkcje wyrażają w zasadzie istotę każdego pieniądza, zasługującego już bez za­strzeżeń na swoje miano. Gdy stwierdzimy wytworzenie się wszystkich tych funkcji, możemy już mówić o zakończeniu pro­cesu powstawania pieniądza, choć oczywiście nie o zahamowaniu jego dalszego rozwoju.

Ten właśnie proces był przedmiotem na­szej książki i on wyznaczył jej zakres. Widzieliśmy Więc stopniowe i bynajmniej nie jednoczesne na­rastanie owych funkcji pieniądza polskiego. Najwcześniej, bo jeszcze w głębokiej starożytności, dały się wyśledzić funkcje środ­ka przechowywania wartości i jej miernika. Potem, także stop­niowo, rozwinęła się funkcja środka obiegowego, pośredniczącego w wymianie towarów, a wreszcie funkcja środka płatniczego, umożliwiająca korzystanie z pieniądza przy uiszczaniu wszelkich świadczeń, podatków czy opłat, za które płacący nie otrzymywał ekwiwalentu w postaci towaru. Pełne zastosowanie w tej ostat­niej roli pieniądz polski znalazł, jak widzieliśmy, dopiero w XII stuleciu — i do tego też czasu doprowadziliśmy nasz przegląd jego najdawniejszej historii. Odtąd wszystkie cztery funkcje stale się już rozwijały, choć nie zawsze w jednakowym zakresie. Na przykład . funkcja środka przechowywania wartości uległa w późniejszym średniowieczu stosunkowemu ograniczeniu, szerzej natomiast została rozbudowana funkcja środka obiegowego i płatniczego, zgodnie z ogólnymi warunkami rozwoju gospodar­czego i społecznego ziem polskich.

Przemiany te, chociaż nie mniej interesujące niż sam proces powstawania pieniądza, nie mieszczą się już w granicach zakreślonych tytułem naszej książki. Wykształcanie się zasadniczych funkcji pieniądza stanowi jed­nak tylko schemat jego początkowych dziejów, trudny do zro­zumienia i martwy bez konkretnego tła historycznego. A tło to jest szerokie i barwne. Staraliśmy się je zarysować, z konieczności tylko szkicowo, ukazując, jak pieniądz służył całemu społeczeń­stwu polskiemu doby wczesnośredniowiecznej. Widzieliśmy, że taka sama blaszka srebrna spełniała inne zadanie, gdy leżała w skarbcu książęcym, a inne, gdy trafiała do sakwy kupieckiej, że co innego oznaczała w ręku rycerza, a co innego na targu lub w karczmie. Stwierdzono już dawno, że zasadniczy kierunek roz­woju pieniądza, we wszystkich jego funkcjach, postępował od wyższych grup społecznych ku niższym. Posługiwały się nim naj­pierw i w najszerszym zakresie jednostki najzamożniejsze, póź­niej zaś stopniowo przenikał on do coraz liczniejszych grup lud­ności i upowszechniał się wśród nich.

Ten czynnik również był wyznacznikiem zakresu naszych rozważań. O pełnym bowiem wykształceniu się którejś z funkcji pieniądza możemy mówić nie wtedy, gdy wykorzystywały ją tylko nieliczne osoby, lecz wtedy, gdy przybrała ona charakter powszechny, nie ograniczony przez społeczną pozycję użytkowników. Nie znaczy to, by rozmiary wspomnianego upowszechnienia były tak znaczne, iż gospodarka pieniężna stała się formą domi­nującą w życiu całego kraju. Nie pomylmy tu różnych zjawisk. Nie tylko w XII w., ale i znacznie później pieniądz polski nie miał wyłączności w procesie wymiany, uiszczania świadczeń lub gromadzenia majątku. Jego użytkowanie, w porównaniu z dniem dzisiejszym, jeszcze ograniczało się do stosunkowo nielicznych wypadków. Niejeden mieszkaniec ówczesnej Polski, szczególnie żyjący na wsi, całymi tygodniami albo i miesiącami być może nie musiał otwierać swej sakiewki, by do niej włożyć lub wyjąć z niej srebrnego denara. Ale jeśli potrzeba taka zaistniała, sięgał już po tę monetę jako po dobrze mu znany precyzyjny i sprawny instrument działania gospodarczego. Na tym właśnie etapie rozwoju i upowszechnienia pieniądza polskiego zamykamy naszą książkę, gdyż dzieje wytworzenia się bezwzględnej przewagi gospodarki pieniężnej nad gospodarką naturalną stanowią temat odrębny, dotyczący innej epoki.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.